Marzenia mają wielką siłę

Mariusz Kędzierski ma zaledwie 25 lat, a już zdążył znaleźć się na liście 100 najbardziej wpływowych Polaków, w 12 dni przejechał 17 tysięcy kilometrów, a jeden rysunek przygotowuje średnio około 30-50 godzin. Dziś artysta, który nie ma rąk odwiedził polkowicką młodzież w ramach Prezentacji Niepełnosprawni Sprawnym.

Najprawdopodobniej wiosną spełni się największe marzenie Mariusza – wystawę jego prac będzie można oglądać w jednej z nowojorskich galerii.

Niedawno po raz pierwszy odwiedził amerykańską metropolię. Rysował na słynnym Times Square, w miejscu magicznym, które przyciąga interesujące osobowości z całego świata. Mariusz ma na koncie wiele innych spektakularnych osiągnięć. Rysował na ulicach wszystkich największych i najważniejszych miast Europy, a film o tym, jak tworzy kolejne grafiki obejrzało w ciągu kilku dni 210 tysięcy ludzi. Sympatyczny, otwarty chłopak ze Świdnicy dokonał tego, choć nie ma rąk. Urodził się z wadą genetyczną. Od wielu lat rysuje portrety oraz martwą naturę. Wcześniej głównie do szuflady. To na szczęście już historia, teraz zainteresowanie jego pracami jest duże, podobnie jak spotkaniami, w czasie których opowiada o swoim życiu.

– Uwierzyłem, że to co robię może być uznawane za wartościowe, gdy wysłałem jedną z prac do jednego z portali internetowych, które publikują rysunki celebrytów. Została opublikowana, co znaczyło, że uznano ją za wartościową, a przecież nikt nie wiedział kim jestem, że nie mam rąk. Wówczas pierwszy raz uwierzyłem, że mogę żyć ze sztuki. Potem miałem jeszcze wiele trudnych momentów. Z naszej wspólnej wycieczki po Europie miała powstać reportaż i powstał, tylko, że ja go nie dostałem. Gdy udało mi się dostać na Akademię Sztuk Pięknych musiałem przerywać studia, raz z braku pieniędzy, raz ze względu na egzamin, którego nie zdałem, bo moje ograniczenia uniemożliwiały mi to. Za każdym razem się zbierałem i szedłem dalej do przodu. Całe życie towarzyszy mi taka myśl – Im więcej kłód, tym piękniejszy dom. Niepowodzenia mnie nie zrażają, one motywują, a siła marzeń jest ogromna. Moje życie pokazuje, że jeśli czegoś pragniesz z całego serca i nie zrezygnujesz z marzeń, to w końcu ci się uda – opowiadał dziś Mariusz do polkowickiej młodzieży.

Ta słuchała go w skupieniu, często z otwartymi buziami, chłonęła każde słowo, w skupieniu, co przecież nie jest powszechne. Potem były wspólne zdjęcia Mariusz nagrał też krótki materiał na facebooka.

Dzięki spotkaniu z artystą polkowicka młodzież przekonała się, że ograniczenia istnieją wyłącznie w głowie, a każdą trudność można pokonać. To była bardzo ważna i rozwijająca lekcja. Zwłaszcza, że udzielona przez człowieka, który, choć nie ma rak tworzy wyjątkowe grafiki.
Spotkanie odbyło się w ramach Polkowickich Prezentacji Niepełnosprawni Sprawnym, które potrwają do piątku.

Marzenia mają wielką siłę

Mariusz Kędzierski ma zaledwie 25 lat, a już zdążył znaleźć się na liście 100 najbardziej wpływowych Polaków, w 12 dni przejechał 17 tysięcy kilometrów, a jeden rysunek przygotowuje średnio około 30-50 godzin. Dziś artysta, który nie ma rąk odwiedził polkowicką młodzież w ramach Prezentacji Niepełnosprawni Sprawnym.

Najprawdopodobniej wiosną spełni się największe marzenie Mariusza – wystawę jego prac będzie można oglądać w jednej z nowojorskich galerii.

Niedawno po raz pierwszy odwiedził amerykańską metropolię. Rysował na słynnym Times Square, w miejscu magicznym, które przyciąga interesujące osobowości z całego świata. Mariusz ma na koncie wiele innych spektakularnych osiągnięć. Rysował na ulicach wszystkich największych i najważniejszych miast Europy, a film o tym, jak tworzy kolejne grafiki obejrzało w ciągu kilku dni 210 tysięcy ludzi. Sympatyczny, otwarty chłopak ze Świdnicy dokonał tego, choć nie ma rąk. Urodził się z wadą genetyczną. Od wielu lat rysuje portrety oraz martwą naturę. Wcześniej głównie do szuflady. To na szczęście już historia, teraz zainteresowanie jego pracami jest duże, podobnie jak spotkaniami, w czasie których opowiada o swoim życiu.

– Uwierzyłem, że to co robię może być uznawane za wartościowe, gdy wysłałem jedną z prac do jednego z portali internetowych, które publikują rysunki celebrytów. Została opublikowana, co znaczyło, że uznano ją za wartościową, a przecież nikt nie wiedział kim jestem, że nie mam rąk. Wówczas pierwszy raz uwierzyłem, że mogę żyć ze sztuki. Potem miałem jeszcze wiele trudnych momentów. Z naszej wspólnej wycieczki po Europie miała powstać reportaż i powstał, tylko, że ja go nie dostałem. Gdy udało mi się dostać na Akademię Sztuk Pięknych musiałem przerywać studia, raz z braku pieniędzy, raz ze względu na egzamin, którego nie zdałem, bo moje ograniczenia uniemożliwiały mi to. Za każdym razem się zbierałem i szedłem dalej do przodu. Całe życie towarzyszy mi taka myśl – Im więcej kłód, tym piękniejszy dom. Niepowodzenia mnie nie zrażają, one motywują, a siła marzeń jest ogromna. Moje życie pokazuje, że jeśli czegoś pragniesz z całego serca i nie zrezygnujesz z marzeń, to w końcu ci się uda – opowiadał dziś Mariusz do polkowickiej młodzieży.

Ta słuchała go w skupieniu, często z otwartymi buziami, chłonęła każde słowo, w skupieniu, co przecież nie jest powszechne. Potem były wspólne zdjęcia Mariusz nagrał też krótki materiał na facebooka.

Dzięki spotkaniu z artystą polkowicka młodzież przekonała się, że ograniczenia istnieją wyłącznie w głowie, a każdą trudność można pokonać. To była bardzo ważna i rozwijająca lekcja. Zwłaszcza, że udzielona przez człowieka, który, choć nie ma rak tworzy wyjątkowe grafiki.
Spotkanie odbyło się w ramach Polkowickich Prezentacji Niepełnosprawni Sprawnym, które potrwają do piątku.

Scroll to top