Skauci Europy biwakowali w polkowickim lesie

Przez 10 dni w lesie okalającym Polkowice przebywała grupa 30 harcerek ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego Zawisza Federacja Skautingu Europejskiego. Żyły we własnoręcznie przygotowanym obozowisku, bez jakichkolwiek wygód.

Młodzież ma dziś dostęp do wszelkich wygód, a wakacje spędza w atrakcyjnych miejscach, gdzie o nic nie trzeba się martwić. Na szczęście wśród młodych ludzi wciąż jest sporo takich, którzy nad wygodne łóżko przedkładają materac pod namiotem, a zamiast wykwintnych dań serwowanych w hotelach wolą własnoręcznie przygotowane posiłki.

– Dzięki takim obozom potrafimy jeszcze bardziej docenić to, co mamy na co dzień – wygodne łóżko, ciepły prysznic. Poza tym uczymy się samodzielności. No i przeżywamy wspaniałą przygodę. Nie zamieniłabym takich wakacji na inne – mówi nam Klara Kopeć.

Klara jest jedną z harcerek Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego Zawisza Federacja Skautingu Europejskiego nazywanej także Skauci Europy. Uczestniczy w obozie wraz z 29 innymi dziewczętami. Wszystkie są zrzeszone w Hufcu Gryfów Śląski. W polkowickim lesie przebywało sześć czteroosobowych grup, a także sześć dorosłych opiekunek.

– Uczestniczki mają od 12 do 17 lat. Przez cały rok przygotowujemy się do tego obozu. Każdego roku udajemy się w inne miejsce. Polkowice to bardzo dobre miejsce. Są tutaj niezwykle przyjaźni ludzie i służby. Las jest doskonale strzeżony. Przez cały pobyt czułyśmy się bardzo bezpiecznie. Napotykałyśmy jedynie biegaczy bądź rowerzystów, którzy pozdrawiali nas, przystawali na chwilę, by porozmawiać. To bardzo fajne miejsce – opowiada Marta Majewska, kierownik obozu, która w Skautach Europy, którzy zrzeszają organizacje harcerskie z 18 krajów Europy i Kanady pełni funkcję drużynowej.

Na terenie obozowiska harcerki wszystko robiły same. Żywność przechowywały w ziemiankach, a posiłki przygotowywały na specjalnych leśnych paleniskach. Toaleta poranna odbywała się również w prowizorycznych „umywalkach” zrobionych z plastikowych pojemników. Dziewczęta miały też zrobione przez siebie hamaki.

– Plan każdego dnia obozu jest zbliżony. Pobudka o 7 rano. Potem apel, na którym omawiamy sprawy codzienne. Potem jest pierwszy blok zajęć. Mamy różne ciekawe warsztaty – topograficzne, manualne, liturgiczne. O 12 jest Msza święta, potem czas na przygotowanie obiadu i obiad. Po posiłku mamy drugi blok zajęć. Na koniec każdego dnia mamy wieczorną ekspresję. Polega to na tym, że harcerki przedstawiają scenki, nad którymi pracowały przed obozem. To są scenki tematyczne, odnoszące się na przykład do Opowieści z Narnii. Jest to takie oderwanie się od codzienności obozu – mówi Marta Majewska.

W polkowickim lesie harcerki z hufca gryfowskiego przebywały od 5 do 10 lipca. Do swoich domów wróciły w dobrych nastrojach, z pozytywnymi wspomnieniami.

Skauci Europy biwakowali w polkowickim lesie

Przez 10 dni w lesie okalającym Polkowice przebywała grupa 30 harcerek ze Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego Zawisza Federacja Skautingu Europejskiego. Żyły we własnoręcznie przygotowanym obozowisku, bez jakichkolwiek wygód.

Młodzież ma dziś dostęp do wszelkich wygód, a wakacje spędza w atrakcyjnych miejscach, gdzie o nic nie trzeba się martwić. Na szczęście wśród młodych ludzi wciąż jest sporo takich, którzy nad wygodne łóżko przedkładają materac pod namiotem, a zamiast wykwintnych dań serwowanych w hotelach wolą własnoręcznie przygotowane posiłki.

– Dzięki takim obozom potrafimy jeszcze bardziej docenić to, co mamy na co dzień – wygodne łóżko, ciepły prysznic. Poza tym uczymy się samodzielności. No i przeżywamy wspaniałą przygodę. Nie zamieniłabym takich wakacji na inne – mówi nam Klara Kopeć.

Klara jest jedną z harcerek Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego Zawisza Federacja Skautingu Europejskiego nazywanej także Skauci Europy. Uczestniczy w obozie wraz z 29 innymi dziewczętami. Wszystkie są zrzeszone w Hufcu Gryfów Śląski. W polkowickim lesie przebywało sześć czteroosobowych grup, a także sześć dorosłych opiekunek.

– Uczestniczki mają od 12 do 17 lat. Przez cały rok przygotowujemy się do tego obozu. Każdego roku udajemy się w inne miejsce. Polkowice to bardzo dobre miejsce. Są tutaj niezwykle przyjaźni ludzie i służby. Las jest doskonale strzeżony. Przez cały pobyt czułyśmy się bardzo bezpiecznie. Napotykałyśmy jedynie biegaczy bądź rowerzystów, którzy pozdrawiali nas, przystawali na chwilę, by porozmawiać. To bardzo fajne miejsce – opowiada Marta Majewska, kierownik obozu, która w Skautach Europy, którzy zrzeszają organizacje harcerskie z 18 krajów Europy i Kanady pełni funkcję drużynowej.

Na terenie obozowiska harcerki wszystko robiły same. Żywność przechowywały w ziemiankach, a posiłki przygotowywały na specjalnych leśnych paleniskach. Toaleta poranna odbywała się również w prowizorycznych „umywalkach” zrobionych z plastikowych pojemników. Dziewczęta miały też zrobione przez siebie hamaki.

– Plan każdego dnia obozu jest zbliżony. Pobudka o 7 rano. Potem apel, na którym omawiamy sprawy codzienne. Potem jest pierwszy blok zajęć. Mamy różne ciekawe warsztaty – topograficzne, manualne, liturgiczne. O 12 jest Msza święta, potem czas na przygotowanie obiadu i obiad. Po posiłku mamy drugi blok zajęć. Na koniec każdego dnia mamy wieczorną ekspresję. Polega to na tym, że harcerki przedstawiają scenki, nad którymi pracowały przed obozem. To są scenki tematyczne, odnoszące się na przykład do Opowieści z Narnii. Jest to takie oderwanie się od codzienności obozu – mówi Marta Majewska.

W polkowickim lesie harcerki z hufca gryfowskiego przebywały od 5 do 10 lipca. Do swoich domów wróciły w dobrych nastrojach, z pozytywnymi wspomnieniami.

Scroll to top