Tragedia na Rudnej – 8 górników nie żyje

Do ośmiu wzrósł bilans ofiar najtragiczniejszego w skutkach wstrząsu w historii KGHM. Po 24-godzinnej akcji ratownicy odnaleźli ciała wszystkich zaginionych górników, których od wtorkowego wieczoru poszukiwano pod ziemią. Ogrom tej tragedii ciągle ciężko sobie wyobrazić.

Potężny wstrząs nastąpił we wtorek o godzinie 21.09 na oddziale G-23. Była to to tzw. górnicza „ósemka”. W rejonie zagrożenia znajdowało się wówczas 30 osób. Krótko po zdarzeniu na miejsce zjechali ratownicy górniczy, którzy rozpoczęli akcję poszukiwawczą zaginionych ośmiu górników.

Początkowo podano, iż ratownicy odnaleźli ciała dwóch górników. W skomplikowanej akcji łącznie pracowało blisko 130 ratowników, którzy przez całą noc ręcznie przekopywali zasypany pod sam strop obszar w celu dotarcia do pozostałej szóstki. Niestety około godziny 10. odnaleziono ciało trzeciego górnika – 23 letniego mieszkańca Głogowa, który w KGHM przepracował niespełna miesiąc.

Trzy godziny później władze kopalni poinformowały o śmierci czwartego górnika – 24 letniego mieszkańca Głogowa. Po godzinie 17. ratownicy dotarli do piątego górnika – 50-latka z Bolesławca.

Na miejsce tragedii do kopalni ZG Rudna Główna przyjechała premier Beata Szydło. Szefowa rządu wyraziła nadzieję na uratowanie trzech pozostałych górników, którzy znajdowali się jeszcze na dole. Deklarowała także wszelką pomoc rodzinom tragicznie zmarłych górników, jeśli zajdzie taka potrzeba. – Łączymy się w bólu z rodzinami, którzy stracili swoich ojców, synów i braci. Cały czas pozostajemy w nadziei, że ci, którzy jeszcze są na dole, wrócą do swoich rodzin żywi – powiedziała premier Szydło.

Niestety po blisko 24-godzinach od wstrząsu ratownicy dotarli do ostatnich poszukiwanych. Okazało się, że trójka górników znajdowała się blisko siebie. Niestety żaden z nich nie przeżył.

Zginęli pod ziemią:
– 33–letni mieszkaniec Głogowa, operator samojezdnych maszyn górniczych, zatrudniony od 2008, osierocił dwoje dzieci;
– 47–letni mieszkaniec Bolesławca, ślusarz mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, zatrudniony od 1988, osierocił troje dzieci;
– 23–letni mieszkaniec Głogowa, ślusarz mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, zatrudniony od 2016;
– 24–letni mieszkaniec Głogowa, ślusarz mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, zatrudniony od 2015;
– 50–letni mieszkaniec Bolesławca, ślusarz spawacz pod ziemią, zatrudniony od 2004, osierocił jedno dziecko;
– 42–letni mieszkaniec Głogowa, górnik pod ziemią, zatrudniony od 2002, osierocił jedno dziecko;
– 43–letni mieszkaniec Polkowic, górnik strzałowy pod ziemią, zatrudniony od 1991, osierocił jedno dziecko;
– 50–letni mieszkaniec Głogowa, sztygar zmianowy pod ziemią, zatrudniony od 1993, osierocił czworo dzieci.

Dziś rano pod ziemię zjechała specjalna komisja Wyższego Urzędu Górniczego, która ma zbadać przyczynę wypadku. Eksperci mają zbadać obszar o powierzchni 1,5km na 800 metrów. Taki rozmiar mają skutki wstrząsu, który nastąpił we wtorek wieczorem. Na miejscu pracują również prokuratorzy z Lubina, którzy wszczęli śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez niedopełnienie obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy w KGHM.

W KGHM ogłoszono czterodniową żałobę, a także odwołano zaplanowane uroczystości barbórkowe.

Tragedia na Rudnej – 8 górników nie żyje

Do ośmiu wzrósł bilans ofiar najtragiczniejszego w skutkach wstrząsu w historii KGHM. Po 24-godzinnej akcji ratownicy odnaleźli ciała wszystkich zaginionych górników, których od wtorkowego wieczoru poszukiwano pod ziemią. Ogrom tej tragedii ciągle ciężko sobie wyobrazić.

Potężny wstrząs nastąpił we wtorek o godzinie 21.09 na oddziale G-23. Była to to tzw. górnicza „ósemka”. W rejonie zagrożenia znajdowało się wówczas 30 osób. Krótko po zdarzeniu na miejsce zjechali ratownicy górniczy, którzy rozpoczęli akcję poszukiwawczą zaginionych ośmiu górników.

Początkowo podano, iż ratownicy odnaleźli ciała dwóch górników. W skomplikowanej akcji łącznie pracowało blisko 130 ratowników, którzy przez całą noc ręcznie przekopywali zasypany pod sam strop obszar w celu dotarcia do pozostałej szóstki. Niestety około godziny 10. odnaleziono ciało trzeciego górnika – 23 letniego mieszkańca Głogowa, który w KGHM przepracował niespełna miesiąc.

Trzy godziny później władze kopalni poinformowały o śmierci czwartego górnika – 24 letniego mieszkańca Głogowa. Po godzinie 17. ratownicy dotarli do piątego górnika – 50-latka z Bolesławca.

Na miejsce tragedii do kopalni ZG Rudna Główna przyjechała premier Beata Szydło. Szefowa rządu wyraziła nadzieję na uratowanie trzech pozostałych górników, którzy znajdowali się jeszcze na dole. Deklarowała także wszelką pomoc rodzinom tragicznie zmarłych górników, jeśli zajdzie taka potrzeba. – Łączymy się w bólu z rodzinami, którzy stracili swoich ojców, synów i braci. Cały czas pozostajemy w nadziei, że ci, którzy jeszcze są na dole, wrócą do swoich rodzin żywi – powiedziała premier Szydło.

Niestety po blisko 24-godzinach od wstrząsu ratownicy dotarli do ostatnich poszukiwanych. Okazało się, że trójka górników znajdowała się blisko siebie. Niestety żaden z nich nie przeżył.

Zginęli pod ziemią:
– 33–letni mieszkaniec Głogowa, operator samojezdnych maszyn górniczych, zatrudniony od 2008, osierocił dwoje dzieci;
– 47–letni mieszkaniec Bolesławca, ślusarz mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, zatrudniony od 1988, osierocił troje dzieci;
– 23–letni mieszkaniec Głogowa, ślusarz mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, zatrudniony od 2016;
– 24–letni mieszkaniec Głogowa, ślusarz mechanik maszyn i urządzeń górniczych pod ziemią, zatrudniony od 2015;
– 50–letni mieszkaniec Bolesławca, ślusarz spawacz pod ziemią, zatrudniony od 2004, osierocił jedno dziecko;
– 42–letni mieszkaniec Głogowa, górnik pod ziemią, zatrudniony od 2002, osierocił jedno dziecko;
– 43–letni mieszkaniec Polkowic, górnik strzałowy pod ziemią, zatrudniony od 1991, osierocił jedno dziecko;
– 50–letni mieszkaniec Głogowa, sztygar zmianowy pod ziemią, zatrudniony od 1993, osierocił czworo dzieci.

Dziś rano pod ziemię zjechała specjalna komisja Wyższego Urzędu Górniczego, która ma zbadać przyczynę wypadku. Eksperci mają zbadać obszar o powierzchni 1,5km na 800 metrów. Taki rozmiar mają skutki wstrząsu, który nastąpił we wtorek wieczorem. Na miejscu pracują również prokuratorzy z Lubina, którzy wszczęli śledztwo w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez niedopełnienie obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy w KGHM.

W KGHM ogłoszono czterodniową żałobę, a także odwołano zaplanowane uroczystości barbórkowe.

Scroll to top