Dostał drugie życie

26 października obchodzono 26. edycję Światowego Dnia Donacji i Transplantacji. Przykład polkowiczanina Krzysztofa Machajka udowadnia, że oddawać narządy. Warto myśleć o tym, rozmawiać, nakłaniać innych.

12.02.2000r – tę datę Krzysztof Machajek z Polkowic zapamięta na zawsze. Wówczas rozpoczął nowe życie, z przeszczepionym sercem 36-letniej kobiety. Miał wtedy 45 lat, dziś jest 62-latkiem, bierze udział w zawodach nordic walking, odnosząc sukcesy i cieszy się każdym dniem. Przyczyną problemów zdrowotnych pana Krzysztofa były powikłania po grypie.
– Przeszedłem dwie. Powikłania po nich wpłynęły na pracę mojego serca tak bardzo, że straciło ono niemal całkowicie wydolność. Było tak słabe, że mdlałem po zrobieniu kroku. Lekarze powiedzieli wprost – farmakologia nic nie pomoże, potrzebujesz przeszczepu. Czekałem blisko dwa lata. Przed operacją pierwszy raz telefon zadzwonił o 11 w nocy. – Pakuj się, jest dla ciebie serce. Po godzinie jednak telefon zadzwonił po raz drugi i usłyszałem, że niestety to serce nie nadaje się dla mnie. Nie byłem w stanie zasnąć. Jeszcze tej samej nocy telefon zadzwonił po raz trzeci. Tym razem pojechałem, okazało się, że jest serce nadające się dla mnie. Z przeszczepem serca jest tak, że czas pomiędzy pobraniem a przeszczepem nie może być dłuższy niż cztery godziny. Jedna ekipa poleciała więc do Radomia, a druga przygotowywała mnie do zabiegu w klinice w Zabrzu. Operację przeprowadził profesor Roman Przybylski. Przed i po byłem bardzo pozytywnie nastawiony, bo ja mocno chciałem żyć. 45 lat to zdecydowanie nie jest czas na umieranie. Ja kochałem i kocham życie – mówi pan Krzysztof.
Pierwsze tygodnie, miesiące po przeszczepie były bardzo trudne. Pan Krzysztof dostał lewostronnego udaru niedokrwiennego ciała. Nie mógł mówić i ruszać się, ale dzięki pozytywnemu nastawieniu i rehabilitacji wrócił do sprawności.
– Wszystko jest w głowie. Nastawienie psychiczne jest niezwykle istotne. Trzeba walczyć. Nie wolno się poddawać. Ludzie po przeszczepach muszą cały czas brać tak zwane leki immunosupresyjne. Skutkami ubocznymi ich zażywania są różne choroby. Część z nas umiera na nowotwory płuc. Mamy też problemy z nerkami. Generalnie jesteśmy bardziej podatni na choroby. Dlatego musimy o siebie szczególnie dbać. Ja dość szybko wróciłem do pracy, odkryłem też nordic walking – opowiada pan Krzysztof.

Od dwóch lat uczestniczy w zawodach. W tym roku przeszedł już 178 kilometrów. Jeżdżąc na zawody pokonał 11 tysięcy kilometrów samochodem. Rywalizował w Chajnówce, Kolbuszowej, Bydgoszczy, Elblągu i wielu innych miejscowościach. W Pucharze Federacji Nordic Walking zajął ósme miejsce. Wyjazdy i udział w zawodach Krzysztof Machajek wykorzystuje do prowadzenia działalności edukacyjnej, bo w zakresie wiedzy o transplantacji jest wiele do zrobienia. W Polsce w ostatnim roku wykonano 95 przeszczepów, natomiast w Hiszpanii 299.

– Podczas licznych startów, konferencji, w których biorę udział powtarzam ludziom – Słuchajcie, ja żyję, bo ktoś mi podarował życie oddając swoje serce. Możecie zrobić to samo, kolejka oczekujących jest bardzo długa. Pamiętajmy, nie ma większego daru niż życie, a oddając swój organ możemy je komuś podarować – kończy pan Krzysztof.

Dostał drugie życie

26 października obchodzono 26. edycję Światowego Dnia Donacji i Transplantacji. Przykład polkowiczanina Krzysztofa Machajka udowadnia, że oddawać narządy. Warto myśleć o tym, rozmawiać, nakłaniać innych.

12.02.2000r – tę datę Krzysztof Machajek z Polkowic zapamięta na zawsze. Wówczas rozpoczął nowe życie, z przeszczepionym sercem 36-letniej kobiety. Miał wtedy 45 lat, dziś jest 62-latkiem, bierze udział w zawodach nordic walking, odnosząc sukcesy i cieszy się każdym dniem. Przyczyną problemów zdrowotnych pana Krzysztofa były powikłania po grypie.
– Przeszedłem dwie. Powikłania po nich wpłynęły na pracę mojego serca tak bardzo, że straciło ono niemal całkowicie wydolność. Było tak słabe, że mdlałem po zrobieniu kroku. Lekarze powiedzieli wprost – farmakologia nic nie pomoże, potrzebujesz przeszczepu. Czekałem blisko dwa lata. Przed operacją pierwszy raz telefon zadzwonił o 11 w nocy. – Pakuj się, jest dla ciebie serce. Po godzinie jednak telefon zadzwonił po raz drugi i usłyszałem, że niestety to serce nie nadaje się dla mnie. Nie byłem w stanie zasnąć. Jeszcze tej samej nocy telefon zadzwonił po raz trzeci. Tym razem pojechałem, okazało się, że jest serce nadające się dla mnie. Z przeszczepem serca jest tak, że czas pomiędzy pobraniem a przeszczepem nie może być dłuższy niż cztery godziny. Jedna ekipa poleciała więc do Radomia, a druga przygotowywała mnie do zabiegu w klinice w Zabrzu. Operację przeprowadził profesor Roman Przybylski. Przed i po byłem bardzo pozytywnie nastawiony, bo ja mocno chciałem żyć. 45 lat to zdecydowanie nie jest czas na umieranie. Ja kochałem i kocham życie – mówi pan Krzysztof.
Pierwsze tygodnie, miesiące po przeszczepie były bardzo trudne. Pan Krzysztof dostał lewostronnego udaru niedokrwiennego ciała. Nie mógł mówić i ruszać się, ale dzięki pozytywnemu nastawieniu i rehabilitacji wrócił do sprawności.
– Wszystko jest w głowie. Nastawienie psychiczne jest niezwykle istotne. Trzeba walczyć. Nie wolno się poddawać. Ludzie po przeszczepach muszą cały czas brać tak zwane leki immunosupresyjne. Skutkami ubocznymi ich zażywania są różne choroby. Część z nas umiera na nowotwory płuc. Mamy też problemy z nerkami. Generalnie jesteśmy bardziej podatni na choroby. Dlatego musimy o siebie szczególnie dbać. Ja dość szybko wróciłem do pracy, odkryłem też nordic walking – opowiada pan Krzysztof.

Od dwóch lat uczestniczy w zawodach. W tym roku przeszedł już 178 kilometrów. Jeżdżąc na zawody pokonał 11 tysięcy kilometrów samochodem. Rywalizował w Chajnówce, Kolbuszowej, Bydgoszczy, Elblągu i wielu innych miejscowościach. W Pucharze Federacji Nordic Walking zajął ósme miejsce. Wyjazdy i udział w zawodach Krzysztof Machajek wykorzystuje do prowadzenia działalności edukacyjnej, bo w zakresie wiedzy o transplantacji jest wiele do zrobienia. W Polsce w ostatnim roku wykonano 95 przeszczepów, natomiast w Hiszpanii 299.

– Podczas licznych startów, konferencji, w których biorę udział powtarzam ludziom – Słuchajcie, ja żyję, bo ktoś mi podarował życie oddając swoje serce. Możecie zrobić to samo, kolejka oczekujących jest bardzo długa. Pamiętajmy, nie ma większego daru niż życie, a oddając swój organ możemy je komuś podarować – kończy pan Krzysztof.

Scroll to top